Nowy rok zawsze sprzyja spojrzeniu wstecz i rozliczaniu samego siebie z ubiegłych 365-ciu dni. Czasem bilans jest znakomity, gdy wszystkie zamiary zostaną zrealizowane, czasem radosny, gdy pojawia się coś niespodziewanego a pożądanego, ale najczęściej jest nijaki: coś tam pójdzie dobrze, czegoś się zaniecha, a coś okaże się tylko fatamorganą.
Od wielu lat moje lata są nijakie, więc nie dumam nad przeszłością. Nie ma w czym grzebać i rozpamiętywać. Nie ma czego żałować. Liczy się tylko bieżący cel, analiza jego wykonalności i późniejsza realizacja, a to co za mną, to już za mną. Bez sentymentu. Niemniej bacznie przyglądam się innym.
Kibicuję sztuce mego brata, więc pozytywny jej odbiór zawsze bardzo mnie cieszy. Dla Jerzego zeszły rok należał do bardziej udanych. Miał kilka znaczących wystaw, z powodzeniem sprzedawał prace, zwłaszcza rysunki tuszem. Oryginalność talentu Jerzego Pasińskiego dostrzegli nie tylko koneserzy sztuki – niektórzy z nich są aż tak wielkimi entuzjastami, że niby fani rockowi pojawiają się wszędzie tam, gdzie twórczość mego brata jest aktualnie eksponowana– ale wręcz każdy, kto choćby przypadkiem zetknął się z dziełem jego rąk. Nic zatem dziwnego, że o Jurku zaczęto pisać w lokalnej prasie. I to bardzo pozytywnie.

 

W 2016 roku Jerzy miał sporo wystaw, spośród których najbardziej prestiżową jest doroczna

Totgauer Art w Nieder Roden. Wystawa odbyła się w dniach 28-30 października 2016 roku.

 

Kilka prac z wystawy i jedna z licznych dyskusji z artystami.

 

Prezentacja obrazów mego brata…

 

… cieszyła się dużym wzięciem

 

 Na wystawie wielkim zainteresowaniem cieszył się obraz „Odkryj własną ślepotę”, którym Jerzy Pasiński nawiązywał do słynnej paraboli ludzkiego losu zawartej w „Ślepcach” Bruegla – niejako ją reinterpretował – i w którym obnażał uwikłanie człowieka w pokusy naszego czasu.

 

Jerzy Pasiński: Odkryj własną ślepotę

 

Peter Bruegel: Ślepcy. Obraz, który był inspiracją dla mego brata.

 

Jak już wspomniałem, rysunki tuszem Jurka cieszyły się największym wzięciem. Oto kilka z nich.

 

Jerzy Pasiński: Kwiat dla Laury. Laura to córka brata.
 Jerzy Pasiński: Ile w nas kobiety, ile mężczyzny.
   Jerzy Pasiński: Wesz
 Jerzy Pasiński: W splątanym gaju rąk i nóg. Miłośnikom piosenki Agnieszki Osieckiej i Marka Grechuty niczego nie trzeba tłumaczyć.   
  Jerzy Pasiński: Odwieczne kłótnie między sobą. Grafika jest repliką wcześniejszego obrazu, który trafił na okładkę berlińskich „Akcentów”.
 Okładka „Akcentów” z 2005 roku.  

Z kronikarskiego obowiązku pragnę odnotować, że Jurek zdecydował się w Nieder Roden pokazać moje płaskorzeźby: „Meduzę” i „Harpię”. Obiecywałem sobie po tym wiele, jednak dzieła nie wzbudziły szerszego zainteresowania: nikt bowiem nie zdecydował się na kupno. Jedynie, co w pracach intrygowało – i to tylko artystów, a więc ludzi z branży – to materiał, z którego zostały wykonane. Rzeźbiarze byli zaskoczeni, że odlałem je w ręcznie barwionej żywicy. Nie przypuszczali, że syntetyczna żywica daje taki efekt.

 

Moje prace na wystawie brata.

 

Na koniec swoiste i jak u Bruegla dosadne credo twórczości Jurka tudzież podsumowanie wystawy:

 

Jerzy Pasiński: Siła malarstwa